Zapomniałam, że dziś jest Święto zmarłych. Przypomniałam
sobie dopiero gdy wyszłam pobiegać i zobaczyłam halloweenowe dekoracje. Nie kupiłam
nawet zniczy. Nie tylko dlatego, że nie ma mnie w Polsce ale też dlatego, że
nie mam grobu moich Aniołków. Wczoraj
wystraszyłam się, że ich ojciec miał wypadek. Jechałam na zakupy do sąsiedniego
miasta i widziałam rozbite auto podobne do jego auta. Zaniepokoiłam się, bo
niedawno założył rodzinę, znów został ojcem. Dopiero gdy wyszukałam we
wiadomościach lokalnych informacji o tym wypadku, uspokoiłam się. To nie był
on.
Dziś rozmawiałam z mamą przez Skype. Powiedziała, że mój
brat nie rozumie i dziwi mi się, dlaczego nie chcę przyjechać na święta do
domu. Byłam zaskoczona. Mamy z bratem dość specyficzne stosunki i każde jego
zainteresowanie moją osobą wprawia mnie w zdumienie.
Minął już miesiąc odkąd zmieniłam nawyki żywieniowe i
zaczęłam ćwiczyć. Tym razem (w przeciwieństwie do poprzedniego roku) w końcu
widać efekty. Nie mam jeszcze super brzuszka ale czuję, że mam twarde mięśnie.
Jeszcze tylko spalić nadmiar tkanki tłuszczowej. Po raz kolejny informuję, że
nie chodzi o odchudzanie tylko obycie fit. Pupka też się poprawiła J Tylko co z tego? Ktoś,
kto od dawna poprawia mi humor i troszczy się o to bym nie chodziła smutna,
powiedział bym nie przejmowała się demotywującym gadaniem innych i dbała o swoje
ciało dla siebie, dla własnej satysfakcji. Tak było. Ale jednak chciałabym by
ktoś mnie bardziej motywował. Bym czuła się wyjątkowo, miała powód wstawać
rano.

Obecnie moje życie jest monotonne. Codziennie praca, w
poniedziałki szkoła. Czasami jakiś wypad za miasto ale głównie na zakupy. Nie
chodzi wcale o ubrania-poprawiacze humoru. Na mnie to nie działa. Jestem inna niż większość kobiet.
Mnie zakupy nie uszczęśliwiają. Kupuję tylko to co jest potrzebne lub wyjątkowo
mi się spodoba. Uciekam od tego świata w krainę książek. Czasami to pomaga ale
nie zawsze. Taka ciekawostka, gdy byłam w gimnazjum, pani która prowadziła
bibliotekę szkolną postanowiła przyznać mi nagrodę za największą liczbę
wypożyczonych książek. Był to słownik lektur, który przydał mi się w dalszej
nauce. Jednak nie o tym chciałam teraz
pisać. Czasami zastanawiam się, co jeszcze mi to życie przyniesie? Jak długo
jeszcze będę sama w swojej twierdzy? Czy spotkam jeszcze kogoś, kto będzie
całym moim życiem? Czy i kiedy zostanę jeszcze mamą? Przez człowieka, który
mnie tu sprowadził, z którym spędziłam kilka lat niestety nie potrafię teraz
szczerze powiedzieć komuś, że tęsknię, że kocham. Jakbym zupełnie wypaliła się
z uczuć, a to co mówię jest powleczone niewidoczną otoczką „chyba”. Chyba tęsknię,
chyba kocham… Wydaje mi się… Sama się łudzę. Mogę powiedzieć na 100%, że
tęsknię i kocham tylko dwie osoby, których nawet nie widziałam, nie mogłam
trzymać w ramionach. Moje dwie wymarzone córeczki: Madzię i Natalkę. Nawet
najbliższym, którzy zostali w Polsce nie potrafię powiedzieć, że ich kocham, że
tęsknię… Nie wiem co jest tego przyczyną…

Kiedyś bałam się samotności. Kiedy byłam pewna, że już mi to
nie grozi znów zostałam sama. Znów strach powrócił. Nie rozumiem tylko dlaczego
moi ex mówią, że jestem fajna, mądra, zaradna, ładna itp. a mimo to mnie
zostawiają. Jeden nawet powiedział, że związek ze mną był najlepszym jaki miał.
To po co do innej poszedł? Świat jest dziwny, nie potrafię go zrozumieć…