Oglądacze :)

piątek, 31 lipca 2015

Hear my voice...


Bardzo często zastanawiam się jak brzmię. Jak wiadomo każdy słyszy siebie inaczej niż słyszą nas nasi bliscy. Wzięłam się na sposób i nagrywam czasami mje rozmowy czy to z rodziną czy z przyjaciółmi. Nie po to by wykorzystać to po to "w niecnym celu" lecz po to by poznać siebie w innej części niż zwykle, by przyzwyczaić się do swojego głosu. Czasami mam wrażenie, że brzmię jak dziecko. Mniejsza o to... Dziś miałam taki dzień gdy wzięło mnie na śpiewanie, nie przejowałam się, że koleżanka w pracy słyszy. Nic nie komentowała więc nie mam się czego obawiać. Miałam kilka okazji śpiewać publicznie, jak dotąd nikt nie stracił słuchu. Wręcz co niektórzy mówili, że fajnie śpiewam ale wiadomo, że ja siebie słyszę inaczej więc ciężko mi się wypowiedzieć. Zawsze jest ta niepewność, że mówią tak tylko by nie urazić... 




Moim ulubionym głosem jest JASMINE THOMPSON. Po prostu wymiękam i zazdroszczę talentu...








Dziewczyna oprócz mega głosu ma też piękne włosy. Ja na szczęście należę do grona tych co mają ich bardzo dużo na głowie. Kiedyś miałam problem z nadmiernym wypadaniem. Stosowałam wtedy ten szampon: 

 

Włosy odżyły, wzmocniły się i przede wszystkim przestały wypadać garściami. Teraz stotuję szampon Nivea, dzięki któremu  moje włosy są lekkie, pachnące i gładkie w dotyku bez użycia odżywki. 


 Każdy włos się liczy ;)



A tak na zakończenie skoro już polecam kosmetyki dodam jescze, że używam olejku arganowego do twarzy, który nie dość, że nawilża skórę, pozostawia ją aksamitnie gładką to jeszcze niweluje w pewnym stopniu zmarszczki :D

Na zakończenie jeszcze jedna z moich ulubionych piosenek https://www.youtube.com/watch?v=BcC6Gyzg4tI 

Tyle na dziś, miłego weekendu :)

wtorek, 28 lipca 2015

Żyjąc marzeniami




Jak każdy mam marzenia. Niedawno ktoś powiedział, że moje marzenia do takie drobnostki, że są przyziemne... Jednym z nich jest dostać kawę do łóżka... Nie mówię, że to ma być od razu śniadanie,.. Kolejne to pocałunek w deszczu... Takie niby nic, a daje chociaż odrobinę przyjemności. Chciałabym dostać anonimowy prezent, np kwiatek za wycieraczką szyb w aucie. Byłabym bardzo zadowolona i szczęśliwa gdyby ktoś specjalnie dla mnie zorganizował przyjęcie-niespodziankę. Albo zadzwonił i powiedział: masz 15 minut, ubierz się fajnie, umaluj, za chwilę przyjadę i jedziemy w pewne miejsce. Ja zawsze chciałam jechać do anglii, to było moje marzenie odkąd zaczęłam się uczyć angielskiego. Bardzo mi się ten język podobał. Chciałabym mieć też profesjonalą sesję fotograficzną, bo to zawsze lepsze niż selfie. Jestem właśnie w trakcie konsultacji na ten temat więc możliwe, że niedługo to marzenie spełnię... Chciałabym kiedyś mieć nietypowe zaręczyny, gdzie mój przyszły narzeczony wykarze się kreatywnością i pomysłowością... A podczaś ślubu, przy wyjściu z kościoła polecą bańki mydlane... Trochę tak bajkowo. Tylko kcięcia nadal nie widać... Największym moim marzeniem jest mieć córeczkę. Taka moja mała śliczna laleczka. Może i to są zwykłe zachcianki, takie "widzi mi się" ale wiem, że te rzeczy mnie uszczęśliwią... A jakie są wasze marzenia? Zapraszam do dyskusji, a ja teraz zrobię tak:

czwartek, 23 lipca 2015

W głowie się nie mieści...


Niby bajka ale daje do myślenia.

  "Kiedy Riley wraz z rodzicami opuszcza rodzinne strony i przenosi się do San Francisco, usiłuje dostosować się do nowej sytuacji. Jak każdym z nas, bohaterką kierują emocje: Radość, Strach, Gniew, Odraza i Smutek. Dorastanie bywa trudne, także dla Riley. Chociaż Radość robi wszystko, by utrzymać pozytywną atmosferę, dziewczynce nie jest łatwo odnaleźć się w nowym mieście, domu i szkole…"   *

W prawdziwym życiu też tak jest. Każdego dnia stajemy przed różnymi problemami i musimy sobie jakoś z nimi poradzić. Często to nie jest łatwe. Ludzie są różni. Jedni starają się szukać pozytywów w całej sytuacji, inni widzą same negatywy. Zdaję sobie sprawę, że nie łatwo jest znaleźć pozytywy gdy wszystko nam się wali. Sama niejednokrotnie stawałam przed takim problemem. Notorycznie zastanawiam się: mam dom, pracę, samochód, jestem zdrowa, ogólnie jestem lubianą osobą, a mimo to czegoś mi brak. Nie czuję się szczęśliwa. Teoretycznie mam wszystko czego potrzebuje człowiek ale mimo zastanawiam się po co mi to wszystko skoro nie daje mi to radości. Jednak wiem, że są ludzie, którzy nie mają gdzie mieszkać, nie mają pracy, zdrowia itd. Ale jak wytłumaczyć to, że mimo iż nie mają wiele to mają aż tak dużo? Przykład: ludzie żyją w biedzie, mają rodzinę, martwią się o jej byt, ledwo wiążą koniec z końcem ale za to są szczęśliwi? Czy to miłość tak działa? Używam ROZUMU by to rozkminić ale nie zawsze wszystko jest logiczne, nie zawsze elementy układanki składają się w jedną, czytelną całość. Serce chyba szuka tych pozytywnych emocji, tęskni za nimi, za miłością... Tak, jestem sama. DOskonale sobie radzę z wieloma rzeczami, Nie proszę o pomoc, bo uznaję to jako oznakę własnej słabości... Co innego jak ktoś sam oferuje pomoc... Jednak kążdy potrzebuje czasem się komuś wygadać, do kogoś przytulić, mieć w kimś wsparcie... W dzisiejszych czasach jest trudno znaleźć kogoś wartościowego, takie jest moje zdanie. Mnie jakoś nie jarają teksty typu: "żyj chwilą, jutro może cie nie być, nie martw się przyszłością, ciesz się". Ja jednak stąpam po ziemi twardą stopą i patrzę na życie realnie. Nie interesują mnie ciągłe imprezy, ćpanie, jaranie i tym podobne. Wierzę, że w końcu znajdę kogoś właściwego. Nie dopuszczam do siebie myśli, by mój przyszły związek z przyszłym mężem skończył się rozwodem. Ile w dzisiejszych czasach jest rozwodów to się w głowie nie mieści...

Pozdrowienia od Myszatej ;)

* cytat zaczerpnięty ze strony 
http://www.filmweb.pl/film/W+g%C5%82owie+si%C4%99+nie+mie%C5%9Bci-2015-682170

wtorek, 21 lipca 2015

Facebookowy spam

Od dłuższego czasu widzę na facebooku znajomych posty w stylu:

 "Korzystam z opcji na facebooku, która umożliwia mi podglądanie listy osób jakie odwiedziły mój profil.
Tutaj włącza się tą funkcje: http://goscfb.pl
Teraz kiedy tylko chcę to sprawdzam sobie kto taki przeglądał moje zdjęcia i tablice"


albo

"Wczoraj doszedł mi nowy Samsung Galaxy S6 wygrany w konkursie, niby wygrywa co 3 osoba. Po wykonaniu formularza zadzwonili do mnie po 30 minutach i poinformowali, że udało mi się wygrać, poprosili jeszcze o adres do wysyłki. Doszedł po 2 dniach! Łapcie link do konkursu:  http://wygraj-to.ga/s6wine"

Jeszcze nie znalazłam żadnej aplikacji ani opcji Na FB, która pozwalałaby faktycznie sprawdzić kto i kiedy nas podglądał. Ale czy to faktycznie tak bardzo ważne i potrzebne? Nie sądzę...
Co do wygrywania telefonów... Nie tylko Samsungi są do wygrania, IPhony też. Nie raz też pisało, że jak tylko nagroda dotrze Autor postu wrzuci zdjęcie z nagrodą. Jak dotąd nie widziałam by ktokolwiek udostępnił takie zdjęcie, a jeśli już jakieś było, to wcale nie potwierdzało czy to faktycznie ta osoba dostała. Każdy może ściągnąć byle jakie zdjęcie z internetu i udostępnić na swojej stronie. Co innego gdyby dodano zdjęcie, na którym jest i nagroda i zwycięsca. To byłoby bardziej wiarygodne.

Dziś na FB znajoma udostępniła taki cytat:


  

Od dłuższego czasu zastanawiam się jak to jest, że jednego dnia wstajemy w dobrym humorze, a w inny dzień "lewą nogą". Od czego to zależy? Przecież nikt przez sen nam krzywdy nie robi, nikt nas nie zasmuca, nie obraża... Nie mamy powodu do złego humoru a mimo to taki jest... Nie raz miałam tak, że obudziłam się z poczuciem szczęścia chociaż na głowie było tyle problemów... Potem po popołudniowej drzemce humor nagle się zmieniał, pojawiały się czarne myśli, poczucie bezsensu i beznadzieji... Czasem humor może nam popsuć zły sen ale na to nie mamy zbyt dużego wpływu. Chyba, że się mylę? Możemy się obudzić marudni z powodu niedospania ale to nadal nie tłumaczy dlaczego cały dzień wszystko jest bez sensu i nic się nie układa. Ja na optymistyczne zakończenie dnia postanowiłam wyskoczyć na zachód :D  Oto efekty:


Oraz kilka starszych fotek :






sobota, 18 lipca 2015

Szybcy i wściekli + znane marki


Tydzień temu obejrzałam ten film i pokładałam się ze śmiechu. Chodzi głównie o teksty, riposty na zaczepki kolegów przy obmyslaniu plany jak odebrać hakera oraz w trakcie tego zadania. Film bardzo mi się spodobał, również jego zakończenie poświęcone Paulowi i piosenka pożegnalna. 



Którz z nas nie zaczyna dnia od kawy? W jeden z nich kolega przyniósł sobie do pracy kawę z kubkiem Starbucks. Zaczęłam się zastanawiać skąd powstał pomysł na ich logo. Dokopałam się do wiadomości iż przedstawia ono syrenę znaną z mitologii greckiej.W pierwszej wersji syrena miała odkrytą klatkę piersiową, a znak był utrzymany w brązowych barwach. Obecnie logo jest zielone, a piersi syreny zostały zasłonięte jej włosami.

Nazwa pochodzi od pierwszego oficera w książce Hermana Melville’a Moby Dick.Miało to na celu przywołanie u konsumentów skojarzeń związanych z romantycznym etosem żeglarza i z pierwszymi handlarzami kawą.

Nie wiem czy w Polsce można taką kawę dostać ale ja dziś taką znalazłam w sklepie:
 
Idąc tropem powstawania logo znanych marek wzięłam też na cel McDonald'a i Red Bulla.


Założycielami byli bracia Richard i Maurice, którzy początkowo zajmowali się grillowaniem. 
W 1953 roku architekt Stanley Meston zaprojektował budynek pierwszej franczyzny McDonalds i umieścił po jego bokach dwa złote łuki. Jakiś czas później skojarzono fakty i połączono te dwa łuki w literę M, znaną po dziś dzień. Ot i cała ciekawostka. 

Pierwowzorem Red Bulla był „Krating Daeng” – napój energetyczny pochodzący z Tajlandii. Był on popularny wśród kierowców, rolników i robotników budowlanych. Podobno oryginał był słodszy, niż wersja którą znamy obecnie.
Redbull powstał ponieważ jego twórca Dietrich Mateschitz źle znosił nagłą zmianę strefy czasowej podczas podróżowania. W trakcie jednej ze swoich podróży napój „Krating Daeng” (o którym wspominałem wcześniej) pomógł mu przezwyciężyć dolegliwości. Skontaktował się z producentem i wspólnie sprowadzili „Krating Daeng” (czerwony bizon) do Europy pod nazwą Red Bull. 
W Logo Red Bulla nie ma byka. Są to Gaury – gatunek dzikiego bydła występujące w Azji. 



Ten post nie był lokowaniem produktu. Spowodowała go ciekawość. Oczywiście wszystkie informacje zaciągnięte z internetu.

środa, 15 lipca 2015

Sukces :)


Udało mi się w końcu wyśrodkować obraz nad blogiem. Internet zna odpowiedzi na wszystkie pytania :) 


Dziś znów miałam spięcie z koleżanką w pracy. Czemu ludzie szukają problemu tam gdzie go nie ma? Z nudy? Z zazdrości? Z zawiści? Wystarczy im mały szczegół by się o coś czepiać. Wtedy powinno się wszystko olać i mieć wyrąbane na wszystko ale ja tak nie potrafię. Zawsze zastanawiam się, co mogę zrobić lub powiedzieć by rozwiązać konflikt? Czasem już nie mam siły się z tym męczyć...