Oglądacze :)

czwartek, 29 października 2015

Lista & autopilot...


Obiecałam ostatnio napisać listę rzeczy, które chciałabym zrobić przed śmiercią. Na chwilę obecną mam 31 punktów. Lista opisana po angielsku gdyż udostępniłam ją także na moim prywatnych Fb by moi obcojęzyczni znajomi również wiedzieli jakie mam plany. Może ich też tym zainspiruję :) Oto i ona:


Things I want to do in my life:
1. go on a self-defense course
2. write without looking at the keyboard
3. learn to ride on rollers
4. be able to do the splits
5. play bowling, billiards, paintball
6. go to the carnival
7. have a dog
8. sleep under the open sky
9. buy a house
10. fun in the wind tunnel (alternative to jump with a parachute)
11. visit London
12. climb the climbing wall
13. balloon flight
14. make someone a surprise party
15. gain a nice belly
16. go-carting
17. be in the recording studio
18. take part in the festival of colors
19. to donate bone marrow, save a life
20. see the Northern Lights
21. learn sign language
22. never take credit
23. figure out what I want to do in my life
24. catch a bride’s bouquet
25. take my mother to the Netherlands
26. learn to love my body
27. go on vacation with my brother
28. reduce my negative thoughts
29. enjoy the little things
30. give people a reason to remember my name
31. once again dance in the rain



Ostatnio łapię się na tym, że jadę na autopilocie. Często nie pamiętam jak wracałam z miasta lub z pracy do domu. Głowę  mam zajętą czymś innym. Jednak nigdy nie spowodowałam wypadku, nigdy nie pomyliłam zjazdu, zakrętu. Często myślę o tym co zdarzylo się w ciągu dnia, dlaczego wciąż powtarzają mi się pewne sny, dlaczego ktoś sprawił mi przykrość, dlaczego ktoś mnie przytulił, wziął na ręce... Czasami taki autopilot działa podczas sprzątania, biegania czy  nawet czytania książki. Kit, że nie wiem potem o czym było napisane na kilku stronach i muszę czytać jeszcze raz. Czy wy też działacie czasami na autopilocie? :)

wtorek, 27 października 2015

Działo się :)


W piątek przyszła mi w końcu paczka z Body & Fit. Cieszyłam się jak dziecko z zabawki pod choinką. Niby nic a cieszy. W końcu powinniśmy się cieszyć  z małych rzeczy (chociaż ta paczka gabarytowo mała nie byla :). Znalazłam niedaleko kurs samoobrony i chyba się na niego wybiorę. Albo na Krav Magę. Jeden kit, byle umieć się obronić w razie czego. W niedzielę znów wybrałam się pobiegać. Ledwie z domu wyszłam, a już mijało mnie autem 2 chłopaków i się uśmiali patrząc na mój tyłek. Faceci... Potem trochę posprzątałam dom (tak wiem, w niedzielę się powinno odpoczywać, a nie sprzątać ale co poradzić jak tyle energii było?). Przy okazji znalazłam to:


No cóż, nigdy nie mogłam się obejść bez kremu do rąk i pomadki do ust. Nie lubię uczucia napiętej skóry rąk o co nie trudno gdy pacuje się przy zakurzonych kartonach. Równocześnie nie lubię mieć suchych ust, które potem pierzchną i pękają oraz wyglądają nieestetycznie. Uwielbiam pomadki z Labello/Nivea, Mam też 2 z Catrice, błyszczyk i balsam/pomadkę z Gosh oraz permanentny błyswzczyk z Bell, który otrzymala w Joy box i mi kolor nie odpowiada. Ni to róż, ni to fiolet. Źle się zw nim czuję. 



Niedawno trafiłam na blog kroliczekdoswiadczalny.pl gdzie dziewczyna pisała o swoich planach do zrealizowania przed śmiercią. Postanowiłam sama taką zrobić, na razie lista jest "w konstrukcji", gdzy będzie gotowa to ją tu zamieszczę. Jedno co na pewno chcę się nauczyć to pisać nalaptopie bez patrzenia w klawiaturę, Piszę szybko ale bez patrzenia jeszcze nie daję rady.



Wczoraj miałam egzamin z języka, 3 moduł. Około 20 minut temu dostałam smsa od nauczycielki z wynikiem. Nie przypuszczałam, że tak dobrze mi pójdzie a zaczęłam się uczyć 2 dni przed :D HA ha ha. Zdolna ze mnie bestia :)

niedziela, 18 października 2015

I wanna run away...


Wybrałam się dziś pobiegać. Zbierałam się do tego jakiś czas. Kupiłam najpierw legginsy potem szukałam odpowiednich butów. Wczoraj umierałam na zawkasy (tak jak i dziś) więc nie ćwiczyłam nic. Dziś obudziłam się, wyjrzałam przez okno i stwierdziłam, że to dziś jest ten dzień. Najtrudniej było wyjść. Bo ludzie zobaczą, bo może będą zaczepiać. Zaczepiali ale tylko po to by powiedzieć DZIEŃ DOBRY chociaż się nie znamy. Ale tu nie ma się co dziwić, ludzie są przyjaźnie nastawieni zwłaszcza starsi. Sąsiad kilka domów dalej sprzątał w opgródku i się uśmiechnął :) 
A o to rezultat z pierwszego dnia biegu. 
Nie chodzi o to jak długo, nie chodzi o to jak szybko. Celem było przetrwać dany odcinek. Nie było łatwo. W pewnym momencie troszkę przegięłam i musiałam się zatrzymać. Ciężko się oddychało i kręciło w głowie. Mimo iż bolą mnie mięśnie i cięzko się poruszać to lubię ten ból. 

W końcu


Przydałaby mi się jeszcze jakaś dobra muzyka do biegania. Na razie słuchałam tylko takich do pośpiewania. Polecacie coś?


środa, 14 października 2015

O czym mówią sny?


Ostatnio notorycznie śni mi się, że mam iść do szkoły ale jest zła pogoda i zamiast iść na autobus postanawiam jechać swoim autem. To jest dla mnie śmieszny sen, ponieważ gdy chodziłam do szkoły nie miałam jeszcze prawa jazdy, a gdy już w końcu dostałam, nie miałam obecnego samochodu. Często śni mi się też ucieczka oraz spadanie. Kiedyś nawiedzały mnie realistyczne sny o wypadaniu zębów. Nawet czułam towarzyszący temu ból dziąseł. Podobno zęby śnią się na chorobę. Zniegło się to w czasie ze śmiercią mojego dziadka, który faktycznie dość chorował. Jednak nie wiem o co chodzi ze znem o samochodzie?

Miałam dzisiaj piękny sen. W zasadzie dwa, bo obudziłam się na długo przed budzikiem więc jeszcze dosypiałam. W pierwszym śnie b yłam na randce z młodym przystojnym chłopakiem. Starał się, był uprzejmy i tak dalej. Na końcu mnie przytulił. Z racji tego, że jestem żywą "przytulanką" ten sen mnie ucieszył :) Potem w pracy jeden kolega mnie przytulił, a po pracy ktoś inny zaproponował mi spotkanie w weekend. Można powiedzieć proroczy sen :D Drugi już taki nie był. W nim byłam znów matką. Tym razem miałam synka i mówiłam do niego "Niuniek" HA HAHA. Jakby żadnego porząnego imienia nie było... Ten sen się tak szybko nie spełni. Jednak marzy mi się córeczka, taka mała kopia mnie. Dwie już straciłam... Kolejnej straty nie zniosę. 

Jutro jest Dzień Dziecka Utraconego. Nie wiem jak go obchodzić. Mogę jedynie zapalić świeczkę i pamiętać, że kiedyś były. Są wspomnieniem,  częścią mego życia. Nie chcę o nich zapomnieć i nie pozwolę by to sią stało. Tęsknie i kocham chociaż nie dane mi było WAS zobaczyć

środa, 7 października 2015

Kilka słow w środku tygodnia...



Zacznę od tego iż ktoś mnie dziś zapytał czy do makijażu użyłam pudru czy się tak opaliłam. Zaskoczyło mnie to  pytanie. Ja prawie zawsze maluję tylko oczy, a na solarium dawno nie byłam. Wychodzi  na to, że jednak chrupanie marchewki regularnie się opłaca :)


W poniedziałek byłam na kursie i go zdałam. Nie pisałam wcześniej jaki to kurs. Jak widać na załączonym obrazku to był kurs na wózek widłowy boczny. Przeważnie faceci uczęszczają na taki kurs ale nie jestem jedyną która go ukończyła. Dziś rano na zebraniu kierownik działu powiedział 
o moim sukcesie i gratulował mi przy kolegach. Niby nic takiego, a było mi głupio. Nie wiedziałam jak zareagować. Słyszałam oklaski i kątem oka widziałam klaszczące dłonie ale wbiłam wzrok w podłogę. Nie przywykłam do pochwał. 


Czasami ludzie traktują mnie tak jakbym była przysłowiową "głupią blondynką". A co ma kolor włosów do intelektu? Jednak nie brakuje zwolenników tej teorii. Niektórzy doradzają mi, jak mam żyć, co powinnam zmienić, a tymczasem zachowują się tak bym czuła się gorsza od nich. Nie lubię jak ktoś mi się wcina w rozmowę, gdy nie jest o to proszony, a także gdy ktoś mi wmawia coś co nie miało miejsca.  W każdym razie oni mają swoje zdanie na mój temat, ja mam swoje i każdy nich się trzyma swojej wersji.  Nie mam zamiaru dyskutować z nikim i przekonywać, że mam rację. Wolę przemilczeć i mieć spokój. 



Lubię pomagać. Nie chcę w zamian pieniędzy ani nic materialnego. Wystarczy mi szczery uśmiech drugiej osoby lub miłe słowa. Sama nie lubię prosić o pomoc, wolę zrobić coś sama. Kilka dni temu zapytałam pewną osobę, czy mogę coś dla niej zrobić. Przyjęła moją propozycję. Potem się zastanawiałam czy aby na pewno dobrze zrobiłam ale wiem, że gdybym nie zapytała, męczyłoby mnie to, że mogłam pomóc a nie zrobiłam nic.

niedziela, 4 października 2015

Sposób na weekend


Byłam wczoraj na większych zakupach i w końcu znalazłam kilka rzeczy, na które od dawna polowałam. Między innymi czarne spodnie, spodnie do joggingu i bluzę misiaka. To z ubrań. Kupiłam też środek do odświerzania klimatyzacji, świecący kabel do telefonu, owoce i kilka innych produktów spożywczych. Wieczorem postanowiłam pobawić się  z klimatyzacją. Postępowałam zgodnie z instrukcją:


Na końcu powinno się wywietrzyć auto. Niestety tu gdzie mieszkam nie mam możliwości pozostawić otwartego auta na dłużej. Postałam i pilnowałam chyba pół godziny, a potem weszłam do domu.   

Dziś umówiłam się na ryby. Udało mi się samodzielnie 2 wyciągnąć. Jaką miałam radochę z tego osiągnięcia :D


 

Zaproponowałam by jechać moim autem żebym mogła je bardziej wywietrzyć po wczorajszym odświerzaniu. Przy okazji po raz kolejny zostałam pochwalona za styl jazdy :) Niestety jeszcze do tej pory czuć ten środek i są skutki uboczne jego stosowania. Nie powinno się go wdychać gdyż zawiera alkohol etylowy co powoduje złe samopoczucie, zmęczenie senność. Także dziś miałam niedzielę na lekkim "haju" przez wdychanie odświerzacza do klimy. Skutki następują dopiero po ponad pół godzinie jazdy. 

Jutro przede mną długi dzień. Wybieram się na kurs. Troichę się cykam jak zawsze przed jakimś egzaminem. Jednak podnoszę swoje kwalifikację, by mieć potem więcej możliwości. Jestem gotowa do działania 


piątek, 2 października 2015

Wkręciłam się :D


Wcześniej ćwiczyłam i nie miałam motywacji. Efektów też brakowało. Jednak teraz jest inaczej. Przeszłam w pracy na inny dział i tam koledzy oraz koleżanki często poruszają temat ćwiczeń, kto był na siłce, kto piej jakiego shake'a. Postanowiłam znów zacząć jednak tym razem wproawadiłam też do diety ponadnormalne (jak dla mnie do tej pory) picie około 2 litrów wody. Wcześniej nie przypuszczałam, że jestem zdolna wypić chociażby litr nie wliczając w to kawy czy herbatyt pitej notorycznie. A jednak coś się zmieniło. Juz po 5 dniach domowych ćwiczeń czuję i widzę minimalne efekty. Dziś dla przykładu czułam się nabuzowana, pełna energii. W pracy musiałam trochę poskakać i użyć swojej wagi by ugnieść kartony (trochę dziecięca zabawa). Potem miałam ochotę jeszcze pobiegać co w roboczym obuwiu nie byłoby zbyt efektowne. W domu zaczęłam przeszukiwać internet w celu znalezienia bardziej motywujących rzeczy, porad, diety. 

Nie ćwiczę po to by schudnąć. Chcę być bardziej fit. Jednym z małych sukcesów jest to, że w szafce od tygodnia leżą wafelki i wcale nie mam na nie ochoty :)