Oglądacze :)

czwartek, 19 listopada 2015

Busy, busy...


Każdemu może się wydawać, że jeśli ktoś jest sam to ta osoba ma mnóstwo wolnego czasu. Ostatnio zrobiłam sobie w domu biuro. Zaczynam organizować sobie czas, ustalać rzeczy do zrobinia, segregować je na ważniejsze,te  które trzeba zrobić już i te mniej ważne, które można odłożyć na później. Teraz czeka mnie kilka dni z napiętym grafikiem, trzeba wszystko poplanować. 


W ubiegłym tygodniu wpadło mi  w oko ogłoszenie o szkoleniu, dla ludzi, którzy chcą się rozwinąć, spróbować swoich sił w czymś innym. Niestety wyjechałam z Polski zaraz po maturze i nie zdobyłam konkretnego wykształcenia, a teraz trafia się okazja by się jakoś podnieść na wyższy szczebel drabiny zwanej "kariera". 


W ubiegłym tygodniu dopadła mnie kontuzja barku. Ból był porównywalny do całodniowego skurczu mięśnia. Żadne maści rozgrzewające nie pomagały. Pomógł dopiero plaster rozgrzewający przyklejony na cały dzień aczkolwiek nadal odczuwam minimalny dyskomfort. To nieprawdopodobne ile przyjemności może sprawić taki niepozorny plaster. Cały dzień jak na haju. Nie dość, że leczy to jeszcze wprawia w stan błogości. To tak jakby leżeć w wygodnym ciepłym łóżku, przykryta miękkim kocem. Trudno to opisać.


Skoro już mowa o wprawianiu w pogodny stan. Dziś mimo iż wyglądałam tak jak każdego innego dnia, bez nadmiernego makijażu, bez jakichś uleganckich ubrań usłyszałam miłe słowa od kogoś, od kogo usłyszeć ich się nie spodziewałam. Powiedział "Jesteś piękna". Zaczęłam się zastanawiać czy czasem czegoś nie knuje ;) Nie oszukujmy się, każda chciałaby to słyszeć codziennie

poniedziałek, 9 listopada 2015

Wyjątkowo



Dzisiejszy dzień zaczął się dla mnie na prawdę wyjątkowo. Jadąc do pracy zobaczyłam spadającą gwiazdę. Co? O tej porze roku? Jak to? Tak mnie to zaskoczyło, że nawet nie pomyślałąm od razu życzenia. Potem jakieś wymyśliłam. Miejmy nadzieję, że się spełni.  


Wsiadając po pracy do auta zauważyłam jakąś kartkę za wycieraczką. Kiedyś mi się marzyło znaleźć taką niawiadomego pochodzenia z jakimś miłym, tajemniczym tekstem (ewentualnie w skrzynce na listy). Okazało się, że to wizytówka biura podatkowego, która jakoś specjalnie nie jest mi do szczęścia potrzebna.


Uwielbiam zapach Calvina Kleina Euphoria. Tak się złożyło, że w jednym sklepie można było dostać taki pakiecik miniatur we w miarę przystępnej cenie. W związku z tym, że zbliżają się moje urodziny postanowiłam sobie sama zrobić prezent. W tamtym roku był nim drogi aparat... 

niedziela, 1 listopada 2015

Zaczął się listopad


Zapomniałam, że dziś jest Święto zmarłych. Przypomniałam sobie dopiero gdy wyszłam pobiegać i zobaczyłam halloweenowe dekoracje. Nie kupiłam nawet zniczy. Nie tylko dlatego, że nie ma mnie w Polsce ale też dlatego, że nie mam grobu moich Aniołków.  Wczoraj wystraszyłam się, że ich ojciec miał wypadek. Jechałam na zakupy do sąsiedniego miasta i widziałam rozbite auto podobne do jego auta. Zaniepokoiłam się, bo niedawno założył rodzinę, znów został ojcem. Dopiero gdy wyszukałam we wiadomościach lokalnych informacji o tym wypadku, uspokoiłam się. To nie był on. 



Dziś rozmawiałam z mamą przez Skype. Powiedziała, że mój brat nie rozumie i dziwi mi się, dlaczego nie chcę przyjechać na święta do domu. Byłam zaskoczona. Mamy z bratem dość specyficzne stosunki i każde jego zainteresowanie moją osobą wprawia mnie w zdumienie.



Minął już miesiąc odkąd zmieniłam nawyki żywieniowe i zaczęłam ćwiczyć. Tym razem (w przeciwieństwie do poprzedniego roku) w końcu widać efekty. Nie mam jeszcze super brzuszka ale czuję, że mam twarde mięśnie. Jeszcze tylko spalić nadmiar tkanki tłuszczowej. Po raz kolejny informuję, że nie chodzi o odchudzanie tylko obycie fit. Pupka też się poprawiła J Tylko co z tego? Ktoś, kto od dawna poprawia mi humor i troszczy się o to bym nie chodziła smutna, powiedział bym nie przejmowała się demotywującym gadaniem innych i dbała o swoje ciało dla siebie, dla własnej satysfakcji. Tak było. Ale jednak chciałabym by ktoś mnie bardziej motywował. Bym czuła się wyjątkowo, miała powód wstawać rano.



Obecnie moje życie jest monotonne. Codziennie praca, w poniedziałki szkoła. Czasami jakiś wypad za miasto ale głównie na zakupy. Nie chodzi wcale o ubrania-poprawiacze humoru. Na mnie to  nie działa. Jestem inna niż większość kobiet. Mnie zakupy nie uszczęśliwiają. Kupuję tylko to co jest potrzebne lub wyjątkowo mi się spodoba. Uciekam od tego świata w krainę książek. Czasami to pomaga ale nie zawsze. Taka ciekawostka, gdy byłam w gimnazjum, pani która prowadziła bibliotekę szkolną postanowiła przyznać mi nagrodę za największą liczbę wypożyczonych książek. Był to słownik lektur, który przydał mi się w dalszej nauce.  Jednak nie o tym chciałam teraz pisać. Czasami zastanawiam się, co jeszcze mi to życie przyniesie? Jak długo jeszcze będę sama w swojej twierdzy? Czy spotkam jeszcze kogoś, kto będzie całym moim życiem? Czy i kiedy zostanę jeszcze mamą? Przez człowieka, który mnie tu sprowadził, z którym spędziłam kilka lat niestety nie potrafię teraz szczerze powiedzieć komuś, że tęsknię, że kocham. Jakbym zupełnie wypaliła się z uczuć, a to co mówię jest powleczone niewidoczną otoczką „chyba”. Chyba tęsknię, chyba kocham… Wydaje mi się… Sama się łudzę. Mogę powiedzieć na 100%, że tęsknię i kocham tylko dwie osoby, których nawet nie widziałam, nie mogłam trzymać w ramionach. Moje dwie wymarzone córeczki: Madzię i Natalkę. Nawet najbliższym, którzy zostali w Polsce nie potrafię powiedzieć, że ich kocham, że tęsknię… Nie wiem co jest tego przyczyną…




Kiedyś bałam się samotności. Kiedy byłam pewna, że już mi to nie grozi znów zostałam sama. Znów strach powrócił. Nie rozumiem tylko dlaczego moi ex mówią, że jestem fajna, mądra, zaradna, ładna itp. a mimo to mnie zostawiają. Jeden nawet powiedział, że związek ze mną był najlepszym jaki miał. To po co do innej poszedł? Świat jest dziwny, nie potrafię go zrozumieć…