No i przyszła sobota, czas wyjeżdżać. Wszystko już spakowane, kawa wypita, śniadanie zjedzone. Ale to było rano. Teraz już jestem w miejcu docelowym. Mimo iż uwielbiam jeździć i kilka/kilkanaście godzin za kieroznicą nie stanowi dla mnie problemu. Jednak niestety żal mi, że nie mogę robić zdjęć podczas jazdy. Często omija mnie uwiecznienie przepięknego wschodu słońca, panoramy miasta leżącego u dołu wzniesiania czy tak jak dziś rano dziwnej anomalii pogodowej. Dla mnie dziwnej, bo nie potrafiłam odgadnąć czy to mgła nas otacza czy chmury są tak nisko. Obstawiam, że to jednak były chmury. Mgła ogranicza widoczność w dal a to były malutkie skupiska. Nie wiem jak inaczej to opisać. To trzeba było zobaczyć.
Standardowo z Polski przywiozłam sobie kilogramy książek :)
Coca colę wybrałam sama, jednak tego co pisało pod zawleczką z Tymbarka nie mogłam sobie wybrać. Gdy byłam tydzień temu w restauracji z bratem i kuzynostwem wpadł mi "Cóż za spotkanie", a ten z dzisiaj "Zrób to dla siebie". Tylko czego to ma się tyczyć? Los chce mi dać jakiś znak?


























