Oglądacze :)

sobota, 29 sierpnia 2015

Powrotu nadszedł czas


No i przyszła sobota, czas wyjeżdżać. Wszystko już spakowane, kawa wypita, śniadanie zjedzone. Ale to było rano. Teraz już jestem w miejcu docelowym. Mimo iż uwielbiam jeździć i kilka/kilkanaście godzin za kieroznicą nie stanowi dla mnie problemu. Jednak niestety żal mi, że nie mogę robić zdjęć podczas jazdy. Często omija mnie uwiecznienie przepięknego wschodu słońca, panoramy miasta leżącego u dołu wzniesiania czy tak jak dziś rano dziwnej anomalii pogodowej. Dla mnie dziwnej, bo nie potrafiłam odgadnąć czy to mgła nas otacza czy chmury są tak nisko. Obstawiam, że to jednak były chmury. Mgła ogranicza widoczność w dal a to były malutkie skupiska. Nie wiem jak inaczej to opisać. To trzeba było zobaczyć. 

Standardowo z Polski przywiozłam sobie kilogramy książek :)


Coca colę wybrałam sama, jednak tego co pisało pod zawleczką z Tymbarka nie mogłam sobie wybrać. Gdy byłam tydzień temu w restauracji z bratem i kuzynostwem wpadł mi "Cóż za spotkanie", a ten z dzisiaj "Zrób to dla siebie". Tylko czego to ma się tyczyć? Los chce mi dać jakiś znak?

środa, 26 sierpnia 2015

A miało być tak pięknie...



Podobno jest coś takiego jak KARMA. To co dajesz to do ciebie wraca. Więc jak rozumieć to, że raz jest dobrze by potem było źle? Niedawno ktoś mi powiedział: "kieruj się dobrem, a wszystko się ułoży". Tak też postępowałam i spotkałam szczęście. Zrobiłam nawet "bilans", nikt przez moje decyzje i postępowanie nie ucierpiał więc dlaczego od wczoraj wszystko się sypie? Najpierw prawie godzina spóźnienia do fryzjera, o maly włos, a miałabym wypadek, do tego na sam koniec zła wiadomość zza granicy, z mojego miejsca zamieszkania. Podobno nie dostaniemy więcej niż jesteśmy w stanie unieść na swoich barkach tylko ile razy można dostać od życia w twarz? Ile razy można upadać? 

Wiele osób topi smutki w kieliszku wódki. Ja nie jestem za tym, nie przepadam za alkoholem. Czasami spróbuję czegoś co polecają inni. Niedawno weszła w obieg wódka w kieliszkach.


Postanowiłam spróbować. Twierdzę, że grejfrutowa jest lepsza ale szału nie ma. Jednak wolę pozostać przy moim letnim nałogu- kawie mrożonej. Gdzie bym do jakiegoś sklepu nie zajrzała, szukam właśnie kawy. 


Odwiedziłam dziś dziadków. Zza płota wystawał słonecznik- smak z dzieciństwa. Podobno rzeczy, które przypominają nam dzieciństwo działają na nas uspokajająco. W minimalnym stopniu podziałało ale i tak problemy powrócą... Obudzę się rano i znów będę myśleć dlaczego czasy smutku powróciły? Często słyszę "głowa do góry, będzie dobrze, jesteś jeszcze młoda i wszystko przed tobą". Ja tego nie chcę. Potrzebuję by ktoś mnie wyrwał z domu, powiedział "ej masz 10 minut żeby się naszykować, zaraz będę i wychodzimy". Potrzebuję mieć zajęty czas, nie siedzieć sama w domu. Jednak to nie takie proste. Gdy jestem na urlopie w Polsce wszyscy z mojej rodziny i znajomych chodzą do pracy więc jestem sama przez pół dnia. Każdy też ma swoje sprawy do pozałatwiania. Nie chcę tu być... Nie chcę być tam... Zgubiłam swoje miejsce... 

niedziela, 23 sierpnia 2015

Wyjdę z siebie, stanę obok... Panika


Wczoraj nie miałam czasu napisać o mojej podróży. Niestety moi pasażerowie byli mało rozmowni więc się nudziłam potwornie i dopadało mnie zmęczenie. Trasa przebiegła spokojnie, nie licząc kilku wtargnięć tirów na mój pas. Przytrafiła mi się też jedna rzecz i nie potrafię jej wyjaśnić. W pewnym momencie poczułam się jakbym dosłownie wyszła z siebie. Miałam cały czas ręce na kierownicy i w pewnym momencie na kilka sekund odniosłam wrażenie jakby moje ciało odepchnęło się do tyłu na fotel, a dusza chwyciła za kierpwnicę (tak jak w przysłowiu tonący brzytwy się chwyta, tak raptownie chwytając za coś).Wydaje mi się, że to z przemęczenia aczkolwiek natrafiłam na coś co nosi nazwę out-of-body experience  czyli doświadczenie poza ciałem.
W każdym razie gdy tylko przekroczyłam próg domu, dałam znać na fb znajomym, że dojechałam cała i zdrowa, dostałam mini ataku paniki.

Wróciłam do innej rzeczywistości, chciałam wracać do mojego domu. Tu też jest mój dom ale to stary dom, rodzinny dom. Nie ten, którego wynajmuję, nie ten, którego umeblowałam, nie ten do którego wracam po pracy. Poza tym w odległości ponad 1200km zostawiłam kogoś , komu boję się powiedzieć o swoich uczuciach do niego, by go nie stracić, by nie uciekł, by mnie nie zostawił, by nie odszedł. Tak się stało z każdym, który miał dostęp do mojej duszy. Odszedł i nie wrócił... 

piątek, 21 sierpnia 2015

Czekając na jutro


To już jutro. Wszystko spakowane, wsadzone do bagażnika, auto sprawdzone przed wyjazdem. Tylko czekać na jutro, zjeść śniadanie, wypić kawę i w drogę. Jak przejechać prawie 1,5 tysiąca km i nie zwariować? Naszykować wszystko sobie kilka dni wcześniej, wybrać się do Polski w sobotę rano na spokojnie a nie w poątek wieczorem, kilka godzin po pracy i jechać zmęczonym. Położyć się wcześniej spać (ale przykład podaje, pisząc posta po 22 :D) i znaleźć sobie dobre towarzystwo na droge. Polecam skorzystanie z aplikacji/portalu Bla Bla Car. Poznajesz nowych ciekawych ludzi, nie zasypiasz za kierownicą przez monotonię drogi, a przy tym zmniejszasz sobie koszta przejazdu i pomagasz innym dotrzeć do celu :)


wtorek, 18 sierpnia 2015

Strach ma wielkie oczy


Od dziecka boimy się wielu rzeczy. Czasami niepotrzebnie przejmujemy się pierdołami. Ja obecnie martwię się by nie stracić pracy (chociaż jak nie ta to następna), nie chcę doprowadzić do tego by żyć biednie dlatego oszczędzam. Może przesadnie ale później na pewno nie będę żałować. Boję się zostać sama, że kiedyś na starość nie będę miała do kogo się odezwać, że wszyscy się ode mnie odwrócą. Boję się być inna, bo co ludzie powiedzą... Boję się śmierci ale to chyba każdy tak ma. Za chwilę będę musiała jechać do Polski i już ogarnia mnie panika czy coś się po drodze nie stanie. Zwłaszcza, że jadę sama i nikt mi nie pomoże gdyby coś się jednak stało. 


Kiedyś spotkałam się z taką opowiastką, że dzieci śpią z przytulanką by ta odganiała potwory i nocne marki. Jestem już za duża na miśki w moim łóżku ale zawsze lepiej spać w czyichś ramionach i czuć się bezpieczna. 


środa, 12 sierpnia 2015

Siła dotyku


Jak to jest, że za każdym razem wystarczy dotyk by człowiek poczuł się lepiej? Czy to przez przytulenie czy po prostu poklepanie po raminiu. Może to dlatego, że jako dzieci byliśmy przytulani przez rodziców zapewniało nam to opiekę i poczucie bezpieczeństwa... Zdarza się, że już nie możemy kogoś przytulić gdy ta osoba odchodzi. Nie mam tu na myśli tylko rozstania dwojga ludzi. Nie to gdy ktoś odchodzi na chwilę, gdy możemy go jeszcze zobaczyć  lecz gdy odchodzi ktoś na zawsze, umiera. Pozostawia tylko po sobie pustkę...



 Sama miałm już tak 2 razy. Ta okropna niemoc, bół...Mimo iż tej osoby lub osób już nie ma nadal czujesz miłość i tęsknotę za kimś kogo już nie ma. Co wtedy pomaga, podnosi na duchu? Oczywiście dotyk, tylko innej osoby. Koło się zamyka. A co zrobić gdy czujesz potrzebę by przytulić kogoś bliskiego, mimo iż ta osoba nie ma takiej potrzeby? Przecież nie zrobisz nic na siłę... 


wtorek, 11 sierpnia 2015

Photomania



Dziś otrzymałam wiadomość o możliwości wzięcia udziału w sesji fotograficznej. W ten weekend po raz pierwszy będę modelką :) Dobrze się składa, bo będę potrzebować niedługo prezentu. Będzie jak znalazł :) Już nie mogę się doczekać. A oto zdjęcia mojego autorstwa wykonane w zeszłym tytgodniu:





piątek, 7 sierpnia 2015

Lucky day



Dzisiaj rano jadąc do pracy pomyślałam sobie "jeśli zobaczę dzisiaj zajączki będę miała szczęśliwy dzień". Tak też się stało tylko bardziej pod koniec dnia. I w pewnym stopniu był szczęśliwy. Po raz pierwszy od dłuższego czasu nie spałam po pracy co przy obecnych gorączkach jest często nie do uniknięcia. A może to przez tp, że dużo się dziś śmiałam? Czy śmiech może wpływać na nas bardziej pobudzająco niż kawa? Na pewno od ciągłego śmiechu mogą nas poliki lub brzuch rozboleć, ewentualnie się popłakać. Wtedy tylko ze szczęścia :) Czuję się wypoczęta, zrelaksowana. Dziś nie męczy mnie tak bardzo fakt, że przede mną weekend i znów zostanę sama w czterech ścianach... Ale tylko jeden dzień, jutro wypad na wielkie zakupy przed powrotem do 


Już niedługo urlop. Trzeba pozbierać zamówienia- co, kto potrzebuje. Wyda się troche pieniędzy ale to nic. Nie samym odkładaniem na czarną godzinę człowiek żyje. Poza tym dziś znalazłam centa i chuchnęłam na szczęście. Włożyłam do czerwonego portfela, w którym jest już czterolistna kończyna i łuska z wigilijnego karpia więc na brak pieniędzy nie powinnam narzekać :)



czwartek, 6 sierpnia 2015

W czwartkowe popołudnie




Pogubiłam myśli, straciłam wątek… Nie wiem czy to przez wahania pogodowe. Zawsze wiedziałam czego chcę od życia, do czego dążę. Jednak ostatnio czuję, że coś mi ucieka.  Człowiek powinien robić to co sprawia mu przyjemność, postępować tak by czuć się dobrze ale czy wtedy komuś innemu nie wyrządzamy krzywdy? Czasami boję się komuś cos powiedzieć z obawy na konsekwencje. Wybierając mniejsze zło zachowuję to dla siebie co odbija się na moim zdrowiu i spokoju.

 

Ostatnio wróciłam do czytania. Wczoraj „zmęczyłam” jedną książkę z serii LITERATURA W SPÓDNICY.  ”Wierność w stereo” okazała się dla mnie nudna ale postanowiłam podjąć wyzwanie: Przeczytam do końca każdą książkę, nawet nudną. Gdy ją skończyłam wzięłam się za kontynuację „Pomiędzy światami”.  Dlaczego kontynuację? W czasie przestoju książkowego czyli braku weny do czytania pożyczyłam tą książkę koleżance. Mimo iż opowiada ona o śmierci, duchach itp. czyta się ją lekko i przyjemnie.


sobota, 1 sierpnia 2015

Weekendowy relax

Byłam dziś w jednej kawiarni. Zamówiłam latte macchiato. Oto co dostałam: 




Najbardziej mnie zastanawiało po co te kieliszki, alkoholu nie zamawialiśmy. Człowiek zacofany społecznie, nigdzie dawno nie wychodził to nie wie, że tak podają wodę by sobie dolać gdyby się okazało, że kawa ma dla nas za intensywny smak. Oczywiście nie zabrakło myszatej :)


Przy okazji zaopatrzyłam się w prasę.


Dawno nie czytałam polskich gazet. Ta mnie wciągnęła tak bardzo, że przesiedziałam na balkonie chyba koło 2 godzin i przeczytałam ją praktycznie od deski do deski, oczywiście omijając obrazki :D Przede mną jeszcze niedziela. Czy przyniesie coś równie pozytywnego?