Podobno jest coś takiego jak KARMA. To co dajesz to do ciebie wraca. Więc jak rozumieć to, że raz jest dobrze by potem było źle? Niedawno ktoś mi powiedział: "kieruj się dobrem, a wszystko się ułoży". Tak też postępowałam i spotkałam szczęście. Zrobiłam nawet "bilans", nikt przez moje decyzje i postępowanie nie ucierpiał więc dlaczego od wczoraj wszystko się sypie? Najpierw prawie godzina spóźnienia do fryzjera, o maly włos, a miałabym wypadek, do tego na sam koniec zła wiadomość zza granicy, z mojego miejsca zamieszkania. Podobno nie dostaniemy więcej niż jesteśmy w stanie unieść na swoich barkach tylko ile razy można dostać od życia w twarz? Ile razy można upadać?
Wiele osób topi smutki w kieliszku wódki. Ja nie jestem za tym, nie przepadam za alkoholem. Czasami spróbuję czegoś co polecają inni. Niedawno weszła w obieg wódka w kieliszkach.
Postanowiłam spróbować. Twierdzę, że grejfrutowa jest lepsza ale szału nie ma. Jednak wolę pozostać przy moim letnim nałogu- kawie mrożonej. Gdzie bym do jakiegoś sklepu nie zajrzała, szukam właśnie kawy.
Odwiedziłam dziś dziadków. Zza płota wystawał słonecznik- smak z dzieciństwa. Podobno rzeczy, które przypominają nam dzieciństwo działają na nas uspokajająco. W minimalnym stopniu podziałało ale i tak problemy powrócą... Obudzę się rano i znów będę myśleć dlaczego czasy smutku powróciły? Często słyszę "głowa do góry, będzie dobrze, jesteś jeszcze młoda i wszystko przed tobą". Ja tego nie chcę. Potrzebuję by ktoś mnie wyrwał z domu, powiedział "ej masz 10 minut żeby się naszykować, zaraz będę i wychodzimy". Potrzebuję mieć zajęty czas, nie siedzieć sama w domu. Jednak to nie takie proste. Gdy jestem na urlopie w Polsce wszyscy z mojej rodziny i znajomych chodzą do pracy więc jestem sama przez pół dnia. Każdy też ma swoje sprawy do pozałatwiania. Nie chcę tu być... Nie chcę być tam... Zgubiłam swoje miejsce...



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz