Wcześniej ćwiczyłam i nie miałam motywacji. Efektów też brakowało. Jednak teraz jest inaczej. Przeszłam w pracy na inny dział i tam koledzy oraz koleżanki często poruszają temat ćwiczeń, kto był na siłce, kto piej jakiego shake'a. Postanowiłam znów zacząć jednak tym razem wproawadiłam też do diety ponadnormalne (jak dla mnie do tej pory) picie około 2 litrów wody. Wcześniej nie przypuszczałam, że jestem zdolna wypić chociażby litr nie wliczając w to kawy czy herbatyt pitej notorycznie. A jednak coś się zmieniło. Juz po 5 dniach domowych ćwiczeń czuję i widzę minimalne efekty. Dziś dla przykładu czułam się nabuzowana, pełna energii. W pracy musiałam trochę poskakać i użyć swojej wagi by ugnieść kartony (trochę dziecięca zabawa). Potem miałam ochotę jeszcze pobiegać co w roboczym obuwiu nie byłoby zbyt efektowne. W domu zaczęłam przeszukiwać internet w celu znalezienia bardziej motywujących rzeczy, porad, diety.
Nie ćwiczę po to by schudnąć. Chcę być bardziej fit. Jednym z małych sukcesów jest to, że w szafce od tygodnia leżą wafelki i wcale nie mam na nie ochoty :)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz