W piątek przyszła mi w końcu paczka z Body & Fit. Cieszyłam się jak dziecko z zabawki pod choinką. Niby nic a cieszy. W końcu powinniśmy się cieszyć z małych rzeczy (chociaż ta paczka gabarytowo mała nie byla :). Znalazłam niedaleko kurs samoobrony i chyba się na niego wybiorę. Albo na Krav Magę. Jeden kit, byle umieć się obronić w razie czego. W niedzielę znów wybrałam się pobiegać. Ledwie z domu wyszłam, a już mijało mnie autem 2 chłopaków i się uśmiali patrząc na mój tyłek. Faceci... Potem trochę posprzątałam dom (tak wiem, w niedzielę się powinno odpoczywać, a nie sprzątać ale co poradzić jak tyle energii było?). Przy okazji znalazłam to:
No cóż, nigdy nie mogłam się obejść bez kremu do rąk i pomadki do ust. Nie lubię uczucia napiętej skóry rąk o co nie trudno gdy pacuje się przy zakurzonych kartonach. Równocześnie nie lubię mieć suchych ust, które potem pierzchną i pękają oraz wyglądają nieestetycznie. Uwielbiam pomadki z Labello/Nivea, Mam też 2 z Catrice, błyszczyk i balsam/pomadkę z Gosh oraz permanentny błyswzczyk z Bell, który otrzymala w Joy box i mi kolor nie odpowiada. Ni to róż, ni to fiolet. Źle się zw nim czuję.
Niedawno trafiłam na blog kroliczekdoswiadczalny.pl gdzie dziewczyna pisała o swoich planach do zrealizowania przed śmiercią. Postanowiłam sama taką zrobić, na razie lista jest "w konstrukcji", gdzy będzie gotowa to ją tu zamieszczę. Jedno co na pewno chcę się nauczyć to pisać nalaptopie bez patrzenia w klawiaturę, Piszę szybko ale bez patrzenia jeszcze nie daję rady.
Wczoraj miałam egzamin z języka, 3 moduł. Około 20 minut temu dostałam smsa od nauczycielki z wynikiem. Nie przypuszczałam, że tak dobrze mi pójdzie a zaczęłam się uczyć 2 dni przed :D HA ha ha. Zdolna ze mnie bestia :)




Brak komentarzy:
Prześlij komentarz