Niby bajka ale daje do myślenia.
"Kiedy Riley wraz z rodzicami opuszcza rodzinne strony i przenosi się do San Francisco, usiłuje dostosować się do nowej sytuacji. Jak każdym z nas, bohaterką kierują emocje: Radość, Strach, Gniew, Odraza i Smutek. Dorastanie bywa trudne, także dla Riley. Chociaż Radość robi wszystko, by utrzymać pozytywną atmosferę, dziewczynce nie jest łatwo odnaleźć się w nowym mieście, domu i szkole…" *
W prawdziwym życiu też tak jest. Każdego dnia stajemy przed różnymi problemami i musimy sobie jakoś z nimi poradzić. Często to nie jest łatwe. Ludzie są różni. Jedni starają się szukać pozytywów w całej sytuacji, inni widzą same negatywy. Zdaję sobie sprawę, że nie łatwo jest znaleźć pozytywy gdy wszystko nam się wali. Sama niejednokrotnie stawałam przed takim problemem. Notorycznie zastanawiam się: mam dom, pracę, samochód, jestem zdrowa, ogólnie jestem lubianą osobą, a mimo to czegoś mi brak. Nie czuję się szczęśliwa. Teoretycznie mam wszystko czego potrzebuje człowiek ale mimo zastanawiam się po co mi to wszystko skoro nie daje mi to radości. Jednak wiem, że są ludzie, którzy nie mają gdzie mieszkać, nie mają pracy, zdrowia itd. Ale jak wytłumaczyć to, że mimo iż nie mają wiele to mają aż tak dużo? Przykład: ludzie żyją w biedzie, mają rodzinę, martwią się o jej byt, ledwo wiążą koniec z końcem ale za to są szczęśliwi? Czy to miłość tak działa? Używam ROZUMU by to rozkminić ale nie zawsze wszystko jest logiczne, nie zawsze elementy układanki składają się w jedną, czytelną całość. Serce chyba szuka tych pozytywnych emocji, tęskni za nimi, za miłością... Tak, jestem sama. DOskonale sobie radzę z wieloma rzeczami, Nie proszę o pomoc, bo uznaję to jako oznakę własnej słabości... Co innego jak ktoś sam oferuje pomoc... Jednak kążdy potrzebuje czasem się komuś wygadać, do kogoś przytulić, mieć w kimś wsparcie... W dzisiejszych czasach jest trudno znaleźć kogoś wartościowego, takie jest moje zdanie. Mnie jakoś nie jarają teksty typu: "żyj chwilą, jutro może cie nie być, nie martw się przyszłością, ciesz się". Ja jednak stąpam po ziemi twardą stopą i patrzę na życie realnie. Nie interesują mnie ciągłe imprezy, ćpanie, jaranie i tym podobne. Wierzę, że w końcu znajdę kogoś właściwego. Nie dopuszczam do siebie myśli, by mój przyszły związek z przyszłym mężem skończył się rozwodem. Ile w dzisiejszych czasach jest rozwodów to się w głowie nie mieści...
Pozdrowienia od Myszatej ;)
* cytat zaczerpnięty ze strony
http://www.filmweb.pl/film/W+g%C5%82owie+si%C4%99+nie+mie%C5%9Bci-2015-682170


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz